i-s-k-r-a.blog
Księga Gości

Linki

A tu możesz sobie wejść:
Chuck Norris światowe szaleństwo;)
Jeż Jerzy!!! Jeż Jerzy rulezzzz
Rysiek z Klanu... Umyjcie rączki!
HASACZE!!! ale włączcie dźwięk:P
Hadrian i Pajac - Partnerzy(bez skojarzeń) Detektywistyczni;)
Untitled Comics Przedstawiamy taaaki komiks o trójkąciku i kwadraiku:D
Losux - i każdy wie o co chodzi:D

Blogi
Dorota
Sratata ! blog nad blogami!
Zuchorek
Engi
wwww sieci znalazła
Wzburzona
czerski + empi
Dwaj panowie dla odmiany...
Secia
Rozmawiają
Bazylek
żeby-nie-było
klasa-na-obcasach
mama jej marudzi
bo-zupa-była-za-słona
Paula
Ania
Valmir temu oto dzielnemu młodzieńcowi zawdzięczam tego bloga;*
Doniczka
Karo
Maria



Archiwum

2007
kwiecień
2006
grudzień
czerwiec
kwiecień
styczeń
2005
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień



Blog.pl


design by Michelle




Z pola walki.
9.22 Ze snu wyrwał mnie tupot i chrzęst oręża. W przebłysku zrozumienia jednym susem rzuciłam się zastawiać drzwi komodą. Zdążyłam w ostatniej chwili. Drzwi zadrżały od niespodziewanego ataku, ale nie puściły. Powietrze przeszył rozdzierający okrzyk „Szafą zastawiłaaaa!”
9.23 Zza ufortyfikowanego wejścia doszło mnie „Doobraa, to my idziemy do dooomu”. Już chciałam odetchnąć z ulgą, ale nie, usłyszałam szuranie ten diaboliczny chichot. A więc podstęp! O nie, tak łatwo się nie dam!
9.24 Wciąż drżac szukałam schronienia w łożku, przezornie zasłaniąjąc głowę kołdrą. Zza drzwi dochodziły mnie odgłosy zażartej walki i wystrzały z licznych pistoletów i karabinów
9.25 Ktoś wołał, zachęcał do walki, ale nic z tego. Wolę być tchórzem, ale tchórzem ocalonym.
9.28 Z tego co zrozumiałam z niejasnych okrzyków, Tata niestety wpadł w pułapkę. Niespodziewana salwa spadła na niego zza poręczy na górze, gdy szedł po schodach. Szkoda.
9.30 Nie! I ty Brutusie! Sprzymierzając się z wrogiem, tata w heroicznym wyczynie odsunął drzwi wraz z komodą, ryjąc w brązowej ścianie białe pasy. Uczyniwszy nieznaczny przesmyk przywołał dywersantów. Nic już nie mogło mnie uchronić.
9.31 Wpadłi uzbrojeni po uszy dwaj osobnicy czyniąc spustoszenie i masakrę. Woda dostała się wszędzie. Ściany ociekały, podłoga zdobna była w wielkie kałuże. Na szczęście znalazłam na stoliku kubek z wodą, którą czym prędzej przepędziłam Siostrzeńców.”Dostałem kubkiem” – zameldował później Młodszy, co nie było do końca zgodne z prawdą, kubkiem nie rzucałam. Niestety ich broń miała wiekszy zasięg i zostałam oficjalnie pokonana.
9.33 Postanowiłam uruchomić kontakty, dzwoniąc do kwatery głównej, mieszczącej się ogródek dalej. „Czy ty już nie masz gdzie trzymać tych swoich dzieci!” przywitałam Dowodzącą, lecz ta odpowiedziała tylko nieco zaspanym chichotem, aczkolwiek zapewniła później o niedalekim odwołaniu jednostek. Ale nikt nie wiedział ile trwać będzie jeszcze walka.
9.34 Nie ma to jednak jak rodzice! Tata, znów zmieniąjąc front podążył za Siostrzeńcami i pokonał ich w sposób, który Młodszego doprowadził prawie do łez, z powodu wody w oku. Pokonani, ślizgając się na mokrej posadzce zwinęli oręże i podążyli dręczyć własnych rodziców.

Lany Poniedziałek jak złoto :P

i-s-k-r-a 2007-04-09 12:52:16
skomentuj (2)
. - kropka kontrolna
a jak bedzie cos, co sie nada, to zreaktywuje
i-s-k-r-a 2006-12-17 20:53:57
skomentuj (1)
Leeetni czaaas...

No cóż. Żar leje się z nieba niemiłosiernie, czasem poprzetykany z lekka burzą - monstrum, ale sezon letni uznaje w pełni za otwarty.
Całkiem niedawno wyjechali od nas Niemcy. Z wymiany. Niemieckiej. O jaaa ale oni byli fajni. I tacy grzeczni, że aż miło było patrzeć. Niestety troche przecenili swoje możliwości co do przyjmowania polskiego alkoholu. Ale ich przemyślenia bo tymże trunku były niekiepskie: "I like polish alkohol...I like polish girls...I LIKE POLAND!"
No trudno żeby nie :D

A na koncercie ostatnio byłam swojego Przyszłego Męża, który oficjalnie mrugnął do mnie ze sceny, na którąż to się wpakowałam. No ale w pewnym momencie zabrakło prądu, no to zespół Męża się pyta czy poczekamy z nimi na prąd. Poczekamy, a co. Idziemy do Miętusa, który trochę z tyłu był i nie dosłyszał.

MIĘTUS: Co, już skończyli?
JA: Nie, ale czekamy na prąd?
MIĘTUS: Na co???
DERDZIK: No na prąd!!!!
MIĘTUS: Na prąd????
JA: No na prąd! Oni się pytali właśnie czy poczekamy z nimi na prąd, bo zaraz będzie!
MIĘTUS ( z niebotycznym zdumieniem): A co, to tu będzie jakiś Prąd jeszcze grał???

A potem z Derdzikiem odbyłyśmy z Mężem całkiem przyjemną, choć pozbawioną głębszego sensu, ale jakże bogatą w emocje rozmowę o gumowych kaczkach (choć jakby się teraz zastanowić mogła zawierać ona treści anty-polityczne...)no i tą rozmowę będziemy wspominąć w snach przez czas jeszcze dłuższy :P

Zarobiłam pierwsze pieniądze. Nakłaniając klientele Bomi do zakupu szyneczki. Gdyby nie zapach szyneczki, który po kilku godzinach stawał się wręcz duszący to całkiem spoko.

Sprzedana ilość szynki w kg: około 5
~Ilość zaproszeń do Ełku(!?): 1
~Ilość zdeklarować wegetariańskich: 6
~Ilość ludzi namawiających mnie, abym produkt promowała raczej "niemieckim świniom, bo My, Polacy, wiemy co mamy jeść": 1
~Ilość rodzai "świetnych żarcików": 1
~Ilość osób operujących świetnymi żarcikami czyli "Ja nie chce szyneczki, ale haha czy mogę ogóreczka?": 35889254 albo i więcej...
~Ilość kajań typu "Nie, nie, żartuję, przecież nie będę pani zjadać dekoracji...": 5
~Ilość zjedzonej dekoracji w kg: 2

Miłych wakacji!
i-s-k-r-a 2006-06-27 11:03:08
skomentuj (4)
W Peru jest InkaKola, taka niby normalna cola, tylko żółta.

Ojejej...troche tu są zapuszczone te blogowe tereny ale co tam. Wiosna przyszła. Trza brać się za miotłe i pisać.

No więc Magda siedzi w tym Peru. Już od tygodnia. Niby Peru, niby koniec świata, niby niewiadomo co, ale maile prawie codziennie przychodzą. O zjeżdżaniu z wydm na takich snowboardach, o wyprawach do Boliwii i dżungli, o niebywałym zainteresowaniu jej białą skórą, a palmach i Pacyfiku. Eh. Ale Orłowo też jest fajne...nie?:P

Tak troche z inszej beczki:

Rano po imprezie jest...ogólnie to wszyscy się raczej budzą. Albo próbują. Co tu dużo gadać. Kac:P I jakie są pierwsze słowa drogiego ah Bartosza?

BARTEK: Czy jest słonecznie...?

hyh.



A w szkole trwają uporczywe i zajadłe próby do pożegnania klas trzecich. Scenariusz nie powiem, dość zaskakujący (błoga przerwa szkolna, i następujący po niej nagły pożar, maskakra, drastyczne sceny "aa!!ona nie ma ręki!", krew, zboczeni księża, pogorzelisko)

Przy czym moja rola nie jest jakąś specjalnie efektowna:

JA: No bo ja jestem takim Marasem, co ma owsiki,wali głową w mur i nic nie mówi fajnego...
ENGI: A co ja mam powiedzieć? Moja rola to "Ej Wachul a ja?"

Z tego nie wyjdzie, drogie dzieci, nic fajnego.

A no i jeszcze nie mogę pominąć 9-godzinnej jazdy pociągiem w wagonie Warsu z powodu kompletnego braku miejsca gdzie indziej. Za to z grupa nietrzeźwych żołnierzy z rezerwy.

WOJAK(chyba lider grupy): Ej grajki!!!(znaczący wzrok na bębny i gitare)
Zagracie nam coś!!??
MY: Nie
WOJAK(do Księdza): Ty, chłopie tu masz gitare, zagraj nam coś!
KSIĄDZ(który nie miał na sobie oznak bycia Księdzem): Nie.
WOJAK: Ale my Ci zapłacimy! Masz tu 10 złotych, no masz będziesz miał na wesele!!
KSIĄDZ: No nie.
WOJAK(po chwili): Ty, a skąd ty tu masz tyle takich młodych koleżanek?
KTÓRAŚ: No w sumie to z parafii...
WOJAK: A co ty, kurwa, ksiądz jesteś czy co?
KSIĄDZ(lekko osłupiały): No tak.
WOJAK(o nie nie, Wojaka nie zbijesz tak łatwo z tropu): No to masz na 10 złotych, będziesz miał na parafie, tylko zagraj nam coś!!!

Gwoli wyjaśnienia, pieniądze nie zostały przyjęte.
i-s-k-r-a 2006-04-26 21:50:15
skomentuj (10)